Jak sadzicie dobry wybor ?
Odpowiedz do tematu

: Jak sądzicie dobry wybór ?
Siemka, więc tak mam skończone 17 lat od zawsze interesują mnie motocykle
do tej pory miałem do czynienia tylko ze skuterem ale tak :
od dłuższego czasu pracuję dorywczo zarabiam, odkładam i zbieram pieniądze
kwota uzbierała się już ładna więc myślę o kupnie motocykla "gs 500"
mój tata gdy usłyszał "pięćset" ma wrażenie ,że to jest potwór i uważa ,że jest za duży
jak na początek ja uważam ,że jest w sam raz dla mnie na początku mam zamiar pojeździć podszkolić się troszkę do końca tego sezonu
a z początkiem następnego będę zdawał prawo jazdy kat. a2.
jak uważacie gs to dobry początek przygody ? :D

LwG <Matt>
1_shot_1_miss
[Usunięty]
:
zależy jaki ten "17nasto latek" jest

Primo: Czy ma choć troche wyobraźni żeby jeździć motocyklem który ma setke w 6 sekund
Secundo: Budowa ciała. Znam takich, że po 150cm mają i ważą 50kg, a znam takich co pod 2m podchodzą i 100kg. GS swoje waży i troche siły trzeba mieć żeby go upchnąć nie mówiąc o podniesieniu go po "parkingówce"

Taka rada też od "początkującego" który zaczynał od GS'a

:
Ja osobiście zaczynałem od komarka, później było Suzuki RG 80 i dopiero później też jak miałem 17 lat GS 500. Na początku to była dla mnie wielka krowa o wielkiej mocy. GS jest zdecydowanie dobrym wyborem jako pierwszy prawdziwy motocykl. Myślisz, że Twoje doświadczenia ze skutera wystarczą, żeby śmigać na trochę żwawszym sprzęcie? Jak czujesz się na siłach i kupujesz pierwszy motocykl to bierz GSa :)

:
1_shot_1_miss napisał/a:
zależy jaki ten "17nasto latek" jest

Primo: Czy ma choć troche wyobraźni żeby jeździć motocyklem który ma setke w 6 sekund
Secundo: Budowa ciała. Znam takich, że po 150cm mają i ważą 50kg, a znam takich co pod 2m podchodzą i 100kg. GS swoje waży i troche siły trzeba mieć żeby go upchnąć nie mówiąc o podniesieniu go po "parkingówce"

Taka rada też od "początkującego" który zaczynał od GS'a



myślę ,że jestem gotów na taką moc jestem rozsądny i nie chcę szaleć skoro nie umiem :D
176cm 64kg ale to mniejsza bo od dziecka trenuje i siłę mam :)

LwG <Matt>
:
GS idealny jest na początek. Sam miałem taką samą sytuację jak Ty, tylko musiałem trochę więcej odłożyć, bo wolałem Fkę i miałem łatwiej, bo prawko na A od razu robiłem. GS wybacza dużo błędów i myślę, że szkoda kasy na jakąś 125-250 po drodze. Strasznie drogie są te "motocykle" jak na to co oferują. ;)

Także nie bój się, ważne jeździć z głową. :)

Keeway Matrix 08' -> GS500F 04' -> GSF Bandit 600 S 04' ->Honda CBR F4i 01'
1_shot_1_miss
[Usunięty]
:
GS, R1 czy hayabusa
Piotras_5 napisał/a:
ważne jeździć z głową.

:
Tu się mogę nie zgodzić. Jednak im więcej mocy pod prawą łapą tym bardziej kusi. Co nie zmienia faktu, że im więcej oleju w głowie tym lepiej. ;)

Keeway Matrix 08' -> GS500F 04' -> GSF Bandit 600 S 04' ->Honda CBR F4i 01'
1_shot_1_miss
[Usunięty]
:
I ja także się z Tobą nie zgodze, przy tej mocy i tym stosunku mocy do masy to czy masz 50KM czy 150, czy osiągasz setke w 3 sekundy czy 4, czy max prędkość jest 200 czy 300 tak wielkiej różnicy nie robi bo jak ktoś jest "zdolny" to na skuterku nie poskromi tych 3KM i sobie krzywdę zrobi

:
1_shot_1_miss napisał/a:

Secundo: Budowa ciała. Znam takich, że po 150cm mają i ważą 50kg, a znam takich co pod 2m podchodzą i 100kg. GS swoje waży i troche siły trzeba mieć żeby go upchnąć nie mówiąc o podniesieniu go po "parkingówce"a


jak dla mnie to jest kwestia wprawy w jeździe, bo dla mnie GS na poczatku też wydawał się być kobyłą, a teraz juz bliżej mu do rowerka, a przynajmniej nie widze go jako dużego, nieporęcznego motocykla - tak jak bylo na pewno na poczatku. a co do jego podnoszenia, to mysle, że to kwestia techniki, bo jakoś kobiety potrafią podnieść dużo wieksze motocykle niż GS, także mysle że facet nawet ten najchudszy dałby rade :)


a co do mocy motocykla to "olej w głowie" jest na pewno jedną z najważniejszych rzeczy ale nawyków albo "chwilowego zapomnienia" da sie nauczyc tylko z upływem czasu i kilometrów. Np. - nie raz łapałem się ze przy wychodzeniu z pochylenia (np na skrzyżowaniu) dodawałem za dużo gazu, albo kiedyś było lekko ślisko (czerwiec około godz. 23) i przy wyprzedzaniu (motocykl prosto) koło zaczeło mi uciekać bo za dużo odkreciłem. i właśnie myśle, że to jest najważniejsza zaleta GS'a - przy większej mocy po prostu te koło by mi uciekło i gleba murowana, a GS mnie uchronił :)

:
Wybór pewnie i dobry, z tym, że czy aby najpierw nie powinny być uprawnienia, a dopiero potem ta jazda? Przypuszczam, że mając GSa w rękach nie będziesz się ograniczał do szkoleń po polach i jakichś leśnych drogach... ;)

:
Endriu21 napisał/a:
Wybór pewnie i dobry, z tym, że czy aby najpierw nie powinny być uprawnienia, a dopiero potem ta jazda? Przypuszczam, że mając GSa w rękach nie będziesz się ograniczał do szkoleń po polach i jakichś leśnych drogach... ;)



Nie mieszkam w samym centrum miasta jest tu pare uliczek gdzie prawie nic nie jeździ duży pusty parking obok mnie trochę pojeździć pouczyć się wolno ale wszystkiego a uprawnienia od początku nowego sezonu już będą :D

LwG <Matt>
:
Na kat. A2 jeśli chodzi o moc to GS500 (zależnie od rocznika) jest chyba praktycznie najmocniejszą maszyną z fabryki. Pozostałe motocykle o pojemności 600 lub wyżej już się nie mieszczą w dozwolonej mocy i muszą być zdławione (papiery muszą się zgadzać).

Na początek i nie tylko to GS500 jest dobry. Nadaje się do jazdy po mieście (przeciskanie się w korkach), w jakąś tam trasę (całkiem wygodny), spalanie nie jest duże, eksploatacja tego motocykla dość łagodnie obchodzi się z portfelem (części itp.) itd. Motocykl w całości można serwisować samemu (o ile ktoś nie ma dwóch lewych rąk) potrzeba tylko chęci, a jak nie w całości to przynajmniej w większości (bardziej skomplikowane rzeczy lub ustawienia można dać do serwisu motocyklowego). Praktycznie każdy serwis motocyklowy zna GS500, bo to popularna maszyna. Można dostawić kufer, sakwy i nie szpeci to jakoś dramatycznie GSa. Technicznie jeśli się wszystkie podstawowe wymiany oleju, filtru i strojenia silnika, gaźników wykonuje na czas to GS odpala praktycznie zawsze (o ile akumulator jest dobry) i jest bezawaryjny co przekłada się na pewność, że GS nas w trasie nie zawiedzie i wrócimy do domu. :) Części do GSa też idzie dostać bez większych problemów więc raczej nikogo nie powinno czekać wielomiesięczne szukanie i czekanie na części aby tylko ożywić motocykl.

Wiele zachowań z czasem wchodzi w krew i motocyklista wykonuje je jakby z automatu, ale trzeba od początku sobie wpajać pewne zachowania nie tylko na drodze, ale także takie jak np. przed jazdą sprawdzać stan oświetlenia (światło mijania/drogowe czy świeci, czy działają kierunki, czy działa światło stop, sprawdzać co jakiś czas/przebieg stan łańcucha, poziom oleju itd. Warto każdego nowego dnia jak wyprowadzasz motocykl z garażu sprawdzić stan oświetlenia - zajmuje to chwilę -, bo przed każdą jazdą jak tylko się gdzieś zatrzymałeś przy knajpie to bez przesady chociaż jak gdzieś od znajomego wyjeżdżam to czasem patrzę czy w ogóle mam i czy świecą wszystkie światła hehe). :)

Na początku pewnie będziesz jeździł ostrożnie, ale po jakimś czasie sam zobaczysz, że będziesz odwijać (bo już będziesz lepiej czuć maszynę i poczujesz się pewniej) :rotfl: Jednakże trzeba się mieć na baczności cały czas, bo licho nie śpi. Początek = ostrożność no bo wiadomo, bo moc (przesiadka z czegoś mniejszego), bo pojazd trzeba opanować, bo nie wiadomo jak się zachowa i takie tam. Później już opanowujesz motocykl i zaczynasz czuć się pewniej i już wiesz (po części) jak się posługiwać i sterować motocyklem.

Zaczynasz w końcu w miarę oceniać bezpieczną odległość, którą potrzebujesz żeby zareagować i wyhamować czy oceniać potrzebne miejsce aby kogoś wyprzedzić itd. Tutaj wg. mnie trzeba zacząć jeszcze więcej myśleć i uważać niż na początku. Zaczyna się, że widzisz samochód, który jedzie 60km/h i jest trochę luzu, bo z naprzeciwka samochód jeszcze jest całkiem "daleko" i motocyklem się zmieścisz. Odwiniesz i lecisz w końcu to nie jest jakieś padło na czterech kołach, które setkę osiąga lub nie zależnie z której strony wieje wiatr. Czasem zaczną przelatywać Tobie przez głowę zachowania na które teraz nawet byś nie wpadł, a bo tu się zmieścisz, a bo tutaj przelecisz, tutaj między tymi 3 samochodami przelecisz małym slalomem i będziesz szybciej, a bo tutaj szybciej ruszysz i dasz radę przejechać szybciej niż samochody, a ten ślepy zakręt dobrze znam więc nawet nie zwolnię tylko dobrze się złożę itd. Ślepe zakręty (z bardzo ograniczoną widocznością) obojętnie czy się zna czy nie, są zawsze niebezpieczne ze względu na to, że nawierzchnia może się na nich zmienić (piasek, liście, ubytki w jezdni) lub może być za zakrętem jakiś pojazd stojący na awaryjnych, może być korek, może iść jakiś pijak środkiem jezdni lub jakieś inne zwierze więc nigdy nie wiadomo i... dużo tutaj by pisać. Czasem jest tak, że zrobisz jednego dnia mała trasę np. taką 100km, a wywalisz się przed bramą swojego domu lub zaliczysz parkingówkę na podwórku, bo sobie odpuścisz już uważanie (w końcu jesteś w domu więc co się może stać?). ;)

Na motocyklu wg. mnie to właśnie wcale początki nie są najtrudniejsze tylko ten czas kiedy motocyklista zaczyna czuć się pewniej. Podobno wg. statystyk najbardziej narażeni na kolizje, gleby, szlify itd. są motocykliści jeżdżący 3-4 sezon czyli tacy, którzy już zaczęli się czuć całkiem pewnie i zaczęli wierzyć w swoje umiejętności czy to na zakrętach czy to w innych przypadkach oraz zaczęli może wpadać w rutynę, bo w końcu tyle czasu śmigali może bez gleby, szlifu itp. Cholera wie.
Śmiganie 100km/h lub więcej w mieście w miejscach, gdzie jest sporo bocznych uliczek z których włączają się samochody też nie jest rozsądne, ale to wiadomo ;) Z reszta w np. Gdyni i okolicach właśnie (jak i w innych miastach) dużo nawet śmiertelnych wypadków z udziałem motocyklisty jest własnie przez to, że osobówka wymusiła wyjeżdżając z bocznej ulicy. W miastach wymuszenia włączających się do ruchu są na porządku dziennym i takich sytuacji dziennie można naliczyć więcej niż ma się palców u dłoni (nawet jak jeździ się przepisowo -> chociaż jak jadę 50 to więcej ludzi się mi ładuje pod koło niż jak lecę 80 :rotfl: ).

To, że GS dużo wybacza jest dużym plusem jednak nie oznacza to, że GS sam się prowadzi i zrobić krzywdę też potrafi. Sam zobaczysz, że po kilku sytuacjach kiedy będziesz czuć, że motocykl zaczyna znosić, wpada w poślizg, tylne koło ucieka, tracisz przyczepność trzeba zacząć znaczniej baczniej obserwować nawierzchnię, otoczenie i lepiej dobierać tor jazdy szczególnie w zakrętach niż to się wydawało na początku. Pewnie nie jeden raz będziesz miał saunę w kasku czy to z powodu tego, że przesadziłeś lub po prostu nastąpiła jakaś groźna sytuacja na drodze i wtedy najdzie chwila zastanowienia jak blisko było. :niepewny:

Wymalowane strzałki na jezdni, białe linie, przejścia dla pieszych, studzienki itp. to zło, które chyba każdy musi samemu poznać, a zwłaszcza jak spadnie deszcz. Jak się o tym opowiada to się traktuje to jako opowieści. Wiadomo własne doświadczenia pamięta się najlepiej. Źle dobrana prędkość do łuku, zakrętu też może być katastrofalna w skutkach, a z biegiem czasu zaczniesz pokonywać zakręty z na pewno większą prędkością niz 50km/h, a mimo, że GS to GS i to nie jedzie to jednak jest wystarczający aby przepałować zakręt lub mieć prawie awaryjne hamowanie przed skrzyżowaniem lub po prostu nie wyhamować na skrzyżowaniu i przelecieć na czerwonym. Hamowanie na nawet lekko wyboistej lub mokrej drodze też do najfajniejszych nie należy, a jak wiadomo to u nas jest sporo dróg, które składają się po prostu z samych łat, a nie jezdni. Hamowanie w zakręcie to w ogóle krytyczna sytuacja, której nikomu nie życzę.

Tak się mówi, że trzeba myśleć, ale przede wszystkim trzeba mieć wyobraźnię i oczy dookoła głowy czyli z przodu jak i również patrzeć w lusterka żeby wiedzieć co się dzieje za nami, bo kierowcy na ulicach są różni. Nawet inni motocykliści potrafią stwarzać dla nas zagrożenie. Wystarczy, że przy wyprzedzaniu nas będą jechać szybko i miną nas blisko tzn. nie zachowają odpowiedniego odstępu. Można się czasem nawet wystraszyć jak jedziesz 70km/h, a tu z lewej strony niecały metr od ciebie śmignie inny szatan, które śmiga 100km/h lub więcej. Na skrzyżowaniach jak stoję na światłach to zawsze obserwuję kto za mną podjeżdża jako pierwszy i czy wyhamuje czy mam uciekać. Teraz jest pełno młodych kierowców którzy są młodzi i gniewni oraz buraki (nie ma określonego wieku. Burak to burak), którzy muszą do skrzyżowania podjechać z jak największą prędkością aby nagle gwałtowanie zacząć hamować. Nigdy nie wiadomo czy taki debil tym razem dobrze ocenił drogę hamowania czy też nie i nie przywali w tył motocyklisty. Niektórym jest ciężko zauważyć autobus stojący na skrzyżowaniu więc motocykl dla takich to jak powietrze... po prostu go nie ma. :]

Sorry za wall of text :rotfl: :wstyd:

:
Ogólnie jestem przeciwnikiem jazdy motocyklem bez obycia się w ruchu drogowym np. za pomocą samochodu ale to tylko moje zdanie.

Suzuki GS 500 05' -> Yamaha FZS 600 Fazer 02'

Motocykl to nie niedźwiedź. Nie potrzebuje zimowania.
:
tmi napisał/a:
Ogólnie jestem przeciwnikiem jazdy motocyklem bez obycia się w ruchu drogowym np. za pomocą samochodu ale to tylko moje zdanie.


zdecydowanie się identyfikuję z takim poglądem. Ja na motocykl siadłem po prawie 7 latach jazdy samochodem - myślę że takie obycie z sytuacjami, przepisami etc potrafi dużo dać. Co wieku autora tematu.. Wiesz, nie mam zamiaru Ci przyciąć ani dopiec, ale uważam (to tylko i wyłącznie moja subiektywna opinia) że jesteś za młody na motocykl. To też zauważył ustawodawca zmieniając wiek ubiegania się o prawo jazdy kat A. Owszem, są różni ludzie - jedni mają więcej oleju w glowie, inni mniej. Ale jednak wiek ma ogromne znaczenie. Wiem po sobie i swoim stylu jazdy i zachowania na drodze - z perspektywy czasu mogę spojrzeć wstecz i zobaczyć jak się zachowywałem majac te 18, a nawet potem 20 lat. Gdybym wtedy dosiadł dwóch kółek... Nie rozmawiałbym z wami, jestem przekonany. Dlatego polecam poczekać, czasem naprawdę warto. Te parę lat Ci życia nie zmarnuje, a motocykl zbyt wcześnie - może to zrobić.

Suzuki GS500E '91 => Yamaha YZF 750R '93
:
[quote="yezozwierz"]
tmi napisał/a:

uważam (to tylko i wyłącznie moja subiektywna opinia) że jesteś za młody na motocykl. To też zauważył ustawodawca zmieniając wiek ubiegania się o prawo jazdy kat A.


Podział na kategorie jest przez chęć zyskania większych pieniędzy przez państwo
nie uważam ,że ktoś jest za młody lub za stary na jazdę motocyklem wystarczy dobrze dobierać moc. Skoro uważasz ,że mając skończone 17lat jestem za młody bo według prawa muszę mieć 18 to naprawdę wielka różnica 9 miesięcy. Pozdrawiam.

LwG <Matt>
Odpowiedz do tematu
Skocz do:  

Pełna wersja forum
Powered by phpBB © phpBB Group
Design by Vagito.Net | Lo-Fi Mod.